-Nadzieja!-po raz kolejny krzyczy a ja warczę i chowam głowę pod poduszką.
-Nadziejo wstawaj w tej chwili!-ostrzejszy ton babci wyrywa mnie ze snu.
-Już wstaje!-uchylam drzwi i odkrzykuje. Z komody zabieram zwykłe jeansy, białą bluzkę i szary sweter. W łazience biorę szybki prysznic i ubieram się. Z dołu czuję zapach jajecznicy babci Anieli. Będę za nimi tęsknić...
-Gotowa?-drzwi wejściowe otwierają się i do domu wchodzi mój kuzyn.
-Jeszcze tylko śniadanie-uśmiecham się i siadam do stołu. Zjadam całą porcję jajecznicy i wypijam kawę.
-Jeju wnusiu znów zostanę sama-babcia smutnieje i przytula mnie-Jak ty sobie tam poradzisz?-pyta a ja lekko się uśmiecham.
-Będę miała tam Róże, ciocię i wujka. Sama kazałaś mi wyjechać z Zakopanego pamiętasz? Po śmierci rodziców obiecałaś mi, że będę mogła wyjechać studiować za granicą. Będę przyjeżdżać. Obiecuję-mocniej ją przytulam. Maks trzyma moją walizkę i cienką kurtkę.
-Idziemy?-pyta a ja kiwam głową. Babcia wychodzi z nami na podwórko a ja wsiadam do auta kuzyna. Macham do niej i odjeżdżamy.
****
-Muszę już iść-chwytam rączkę walizki i przytulam kuzyna.
-Tylko wiesz nie zgub się tam-chichocze-Pozdrów, ciocię i Róże ok? Odezwij się czy żyjesz-uśmiecha się i całuje w czoło. Spoglądam na niego zdziwiona, ale puszczam go i po woli odchodzę.
-Będzie mi cię brakować siostro!-krzyczy za mną.
-Mi ciebie też Maks!
-Tylko wiesz nie zgub się tam-chichocze-Pozdrów, ciocię i Róże ok? Odezwij się czy żyjesz-uśmiecha się i całuje w czoło. Spoglądam na niego zdziwiona, ale puszczam go i po woli odchodzę.
-Będzie mi cię brakować siostro!-krzyczy za mną.
-Mi ciebie też Maks!
Staje w kolejce do odprawy.
****
-Róża!-krzyczę radośnie i przytulam kuzynkę-Eee?-jąkam się kiedy spoglądam na jej niebieskie włosy i wytatuowane ciało.
-Typowa reakcja-chichocze i wywraca oczami-No nie patrz się tak!-karci mnie-Lepiej powiedz jak podoba ci się w Ameryce-chwyta moją dłoń i prowadzi do auta.
-Typowa reakcja-chichocze i wywraca oczami-No nie patrz się tak!-karci mnie-Lepiej powiedz jak podoba ci się w Ameryce-chwyta moją dłoń i prowadzi do auta.
****
Wchodzę razem z Różą do klasy od zajęć z religii świata. Jest prawie pusta więc mogę wybrać sobie miejsce, które chce. Cała trzęsę się ze stresu. Co jeśli mój angielski nie jest tak dobry jak myślałam? Co jeśli nikt mnie nie polubi? Nadzieja! No właśnie... Nadzieja, Nadzieja, Nadzieja, że będzie dobrze. Siadam w trzecim rzędzie od okna. Wybieram przedostatnią ławkę. Siadam na krześle i wyjmuje swój dziennik, który kazała zakupić mi Róża, książkę do tego przedmiotu i szaro niebieski długopis.
-Witaj w szkole...-ktoś za mną mówi szeptem. Wzdrygam i odwracam głowę w stronę głosu. Za mną siedzi wytatuowany chłopak. W wardze i brwi ma czarne kolczyki. Wygląda wręcz przerażająco, ale przyzwoicie-Nie odpowiesz?-prycha. Znów na niego spoglądam, Ma oczy wypełnione sarkazmem.
-Ta.. Cześć-pośpiesznie się odwracam i próbuję nie zwracać uwagi na ciągłe kopanie w moje mizerne krzesło.
-Ta.. Cześć-pośpiesznie się odwracam i próbuję nie zwracać uwagi na ciągłe kopanie w moje mizerne krzesło.